Insomnia. druga butelka wody. Nie mogę kupić biletu. Co godzinę przesuwają mnie na kolejna waiting list. Trafniej byłoby je nazwać “wish list”. Próbuje zamówić żupę. Zgubiłem butelkę z woda. Wdzieram japonki. Kolejna szansa odlotu o 12:55 (czasu polskiego 6:55) – na prawdę zasypiam już.. marzy mi się łóżko i ta nieszczęsna zupa.. 28h bez snu. Boli mnie kark od patrzenia w samolocie przez okno
Ulica na której znajduje się mój hotel (3:30am) – teraz dla odmiany nie mogę spać:

