Nad ranem obudziło mnie stado mrówek. Spędziliśmy wspólnie upojna noc. Dalej było już tylko śniadanie na które nie zdążyłem i tam sama ulica dla której jestem jedynie żyłą złota. Sa lepsze i gorsze miejsca na ziemi, te ciężko jest nawet opisać. Obudziłem się w dzielnicy w której mógłbym śmiało wyć do księżyca. Szukanie pożywienia wśród emaliowanych garnków na chodniku to coś co przekracza tolerancje mojego żołądka
Kiedy człowiek jest głodny nie myśli o niczym innym jak o jedzeniu. Nie próbowałem robić zdjęć. Nie mam na to jeszcze siły.

