Kasi i Roberta pierwszych zdjęć kilka. To był na prawdę fajny dzień, jeden z tych w trakcie których z roztargnienia zapominam że jestem w pracy. Nie każdy przeżywa ten dzień z uśmiechem na ustach. Robert pełen był refleksji, które jakby to ująć, trawił na swój sposób. Ja chyba zresztą też. Całość zapowiada się bardzo bardzo… smacznie. Zmieniam koncepcje postprodukcji koloru, gdzieniegdzie, nieśmiało przebija się coraz większe ziarno.







