
Category Archives: Fotografia ślubna
Dwie klatki
Nieco kubatury wnętrz ślubnych.

Joanna i Bartosz
Tak dawno mnie nie było że aż boje się tutaj zaglądać
– Sezon w pełni, przede mną 19 reportaży do oddania. Poniżej pierwsza plansza z prezentacji Joanny i Bartosza. Walczę z Wordpressem co by wrzucić całość z podkładem muzycznym i enigmatycznym “play” po środku
Hell Yeah! Głowy i serca w górę.









Up to date
Wyczuwam nieśmiało jesień. Przy okazji HD4 na horyzoncie. Skarbonka pęka w szwach. Pytanie czy dotrzyma?

Joanna & Jaroslaw
Bardzo bardzo upalny dzień tego lata. Korpusy płonęły w dłoniach. Zapraszam na Sneak-peek ów nieco obszerny.






















Rachmaninov tribute
Ponoć dobrze robi na nerki, serce, płuca i wątrobę.. wolę nie ryzykować tak więc i słucham. Spędza ze mną cierpliwie chwile dłuższe i te jeszcze dłuższe.. nadaje rytm, czasem kolor. Zdecydowanie polecam.

Plener
Ależ tak. Udało się. Co prawda nie zabrakło złowieszczo czarnych chmur na horyzoncie, utrudnień natury logistycznej czy permanentnego niedoczasu. Zaczęliśmy dość późno, choć niezwykle radośnie, na styku “golden hour”. Cała sesja odbyła się w ogródku Diany i Kacpra. Nieśmiało, przy okazji remontu pożyczyłem drabinę. Taka drabina to najlepszy przyjaciel fotografa.






Przygotowania
Kasi i Roberta pierwszych zdjęć kilka. To był na prawdę fajny dzień, jeden z tych w trakcie których z roztargnienia zapominam że jestem w pracy. Nie każdy przeżywa ten dzień z uśmiechem na ustach. Robert pełen był refleksji, które jakby to ująć, trawił na swój sposób. Ja chyba zresztą też. Całość zapowiada się bardzo bardzo… smacznie. Zmieniam koncepcje postprodukcji koloru, gdzieniegdzie, nieśmiało przebija się coraz większe ziarno.







Wytrwałych zwycięstw dekalogia narzekań..
Czyżby Faux pas? Z wrażenia zapomniałem o młodej. Żałuje bardzo, ze mieliśmy niecałe 40 min, z rozstawieniem lamp w basenie (sic!) włącznie – można było bardziej popłynąć
[wzdłuż i wszerz]

Sneak peek indeed..
Chyba wszyscy już przywykliśmy do pory deszczowej w Polsce. Plener bez deszczu wydawać by się mógł plenerem straconym. Nie mogliśmy sobie darować. W akcji nieśmiertelny wodoodporny fisheye 10,5 mm. Dalej były już tylko ujęcia grupowe. Reszta niebawem.. so soon.. jeśli tylko wrócę z Łeby cało i 400mm nie urwie mi szyi..
