Reminiscencja trochę nie w moim stylu. Szeroko. Marzą mi się wakacje. Znienawidzony Laos wraca do łask. Zapomniany przez świat drewniany barak, w równie zapomnianym zakątku. Swąd wypalanego, karczowanego lasu, tuż po drugiej stronie drogi. Spalony słońcem rudawy piach. Skręcona kostka. Zdarta o 3cm pięta. Poważana, karnie odwiedzana lokalna instytucja – szkoła.

June 23, 2009 Posted in Laos
Miękko, DX-owo, w samo południe z pomocą filtra ND (6).. ziemia niczyja miedzy Laosem a Wietnamem. Pamiętam, ze byłem strasznie głodny i żałowałem 15000 dongów na puszkę coli. Chwile później przyszło mi zapłacić 30$ za dwutygodniowa wizę i spędzić 12h w pojeździe przypominającym autobus.

Wczoraj raz jeszcze kolejny i nieostatni zapewne obejrzałem “Platoon” z 1986 roku.. i tak mnie naszło co by pogrzebać nieco w synapsach pamięci. Zastanawiam się tylko ile z tych wspomnień ulega “spłaszczeniu” w pułapce czasu, jako ze świeżo po powrocie rad bylem z powrotu, dziś za to gotów byłbym tam bez wahania wrócić.. Przede mną 4 dni reportażu. Pierwej dwa dni Otmuchów i bezpośrednio po Giżycko. Z wrażenia sam trzymam za siebie kciuka..

Wertując szuflady nieśmiało palcem, z dna samego, wspomnień rekonsolidacja. A jeszcze do niedawna to było jakby “wczoraj”. Przy okazji motyw muzyczny z Tigerlandu. Polecam. Nie wiem skąd ten kinematograficzny ekshibicjonizm. “I miss my mama, I miss my woman & kids. I think about all the things from way back then. I miss my mama’s apple-pie, shit, I miss getting high & my uncle Sam sending me to die. He got me looking for Charlie & I don’t know who he is. I’m looking for Charlie, I got nowhere else to go. I used to have a Cadillac. I left it back home. I left my woman, still can hear her moan. There’s so much misery, up here with Charlie’s company. I wonder if I die, they will still remember me…” – soundtrack

Tags: 14-24mm f/2.8, D3, fotograf warszawa, Fotografia reportażowa, kamash, kochajmy półtony, Laos, nikon d3, okamgnienie, Pakse, photoblog
No i znowu za sprawą Marcina [5czwartych.com] mam szanse jeszcze bardziej wyżywać się na moim photoblogu. Nie wszystko jeszcze wyjustowane, menu póki co mało “user friendly” ale jest potencjał. Marcinie wielkie Thank You Thank You…
Dla uściślenia, na załączonym poniżej zdjęciu, żadna z postaci to nie Marcin. To nie przejaw wdzięczności. Laos, ostatnie ujęcia na szeroko.

W czasie wolnym poza kratami uparcie ćwiczyłem panoramowanie..


February 28, 2009 Posted in Laos
Jak to mawiają “Must have home to be a traveler”. W koncu monitor na którym coś widać. Powoli obrabiam zdjęcia raz jeszcze. Przekopuje szuflady. Chodzę spać wcześnie. Wstaje wciąż za późno.”Pozwól mi spróbować jeszcze raz, pewność ma wyleczyć, uczyń bym był z kamienia”.. no rozgrzesz mnie

February 25, 2009 Posted in Laos
Dwie godziny do odlotu. Juz po odprawie. Przeglądam zdjęcia z wczoraj. Dwie ostatnie ekspedycje
to taki trochę wymuszony setup. Postanowiłem zabrać z sobą najbardziej nieodgadniony przeze mnie korpus i najbardziej niezrozumiale przeze mnie szkło czyli duet d3 + 14-24 i zmusić się do zrobienia tym zdjęć. Większość od F4 w gore.



Tags: fotograf warszawa, Fotografia reportażowa, kamash, Laos, nikon d3, okamgnienie, Pakse, photoblog, Warszawa, wedding destination, Wietnam
February 24, 2009 Posted in Laos
Spinach chicken po raz ostatni smakuje najlepiej. Ostatni banana shake. Wszystko co dobre się kończy. Przyspieszamy. Na blogu jest już jutro
Dzisiaj (wczoraj) ostatni dzień w Pakse. Nazajutrz Vientiene i Hanoi. Pojutrze Moskwa i … home, sweet home.. Znowu męczyłem te biedne dzieci. Niestety pola ryżowe i Wietnamki wyczerpały się jakiś tydzień temu, krajobrazy za bardzo tu nie występują, a pozostałe lokalne atrakcje nie przyciągają zbytnio uwagi..



February 24, 2009 Posted in Laos
Znajduje się w samym rogu pokoju. W darowana przestrzeń wkomponowałem się optymalnie. Na pulpicie jako tapeta zmieściła się planeta ziemia co ma symbolizować świat który jest mały i który stoi otworem. Zastanawiam się tylko gdzie jest ten otwór. Klimatyzator zmienił amplitudę dźwięku. Teraz brzmi nieco bardziej jak traktor. Na ścianie wisi wydrukowana na kartce a4 instrukcja właściwego postępowania w hotelu albo z hotelem – jeszcze nie wiem. (Principle of the hotel and guest house). Pomimo 5 dni tu spędzonych nie zgłębiłem żadnego z dwunastu punktów. Mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Mam tez wyrzuty sumienia z wielu innych powodów, jako ze ostatnio sumienie przypomina o sobie. Zastanawiam się czy to nie nazbyt posunięta abstrakcja. Laos. Pakse. Hotel którego nazwy nie umiem powtórzyć. Mitsubishi electronic ltd na ścianie i ja w kącie pełen dziwnych myśli. “Guilty feet do have a rythm – it is all right, all good, all love”.


