Zapraszamy 23-24 stycznia 2010 do Warszawy na jedyne warsztaty na których poznasz dwa odmienne spojrzenia na wieloplanowe aspekty fotografa ślubnego czyli dlaczego to, co robisz można zrobić odwrotnie… i będzie miało to sens. Dwie nie tylko ślubne głowy dadzą Ci do myślenia o tym, co fotografujesz i dlatego to robisz. Szukanie indywidualnego stylu i docelowego...
Tag Archives: Fotografia reportażowa
Dwie klatki
Nieco kubatury wnętrz ślubnych.
Soon on the moon
Reminiscencja trochę nie w moim stylu. Szeroko. Marzą mi się wakacje. Znienawidzony Laos wraca do łask. Zapomniany przez świat drewniany barak, w równie zapomnianym zakątku. Swąd wypalanego, karczowanego lasu, tuż po drugiej stronie drogi. Spalony słońcem rudawy piach. Skręcona kostka. Zdarta o 3cm pięta. Poważana, karnie odwiedzana lokalna instytucja – szkoła.
Joanna i Bartosz
Tak dawno mnie nie było że aż boje się tutaj zaglądać – Sezon w pełni, przede mną 19 reportaży do oddania. Poniżej pierwsza plansza z prezentacji Joanny i Bartosza. Walczę z Wordpressem co by wrzucić całość z podkładem muzycznym i enigmatycznym “play” po środku Hell Yeah! Głowy i serca w górę.
Up to date
Wyczuwam nieśmiało jesień. Przy okazji HD4 na horyzoncie. Skarbonka pęka w szwach. Pytanie czy dotrzyma?
Joanna & Jaroslaw
Bardzo bardzo upalny dzień tego lata. Korpusy płonęły w dłoniach. Zapraszam na Sneak-peek ów nieco obszerny.
Rachmaninov tribute
Ponoć dobrze robi na nerki, serce, płuca i wątrobę.. wolę nie ryzykować tak więc i słucham. Spędza ze mną cierpliwie chwile dłuższe i te jeszcze dłuższe.. nadaje rytm, czasem kolor. Zdecydowanie polecam.
Plener
Ależ tak. Udało się. Co prawda nie zabrakło złowieszczo czarnych chmur na horyzoncie, utrudnień natury logistycznej czy permanentnego niedoczasu. Zaczęliśmy dość późno, choć niezwykle radośnie, na styku “golden hour”. Cała sesja odbyła się w ogródku Diany i Kacpra. Nieśmiało, przy okazji remontu pożyczyłem drabinę. Taka drabina to najlepszy przyjaciel fotografa.
Przygotowania
Kasi i Roberta pierwszych zdjęć kilka. To był na prawdę fajny dzień, jeden z tych w trakcie których z roztargnienia zapominam że jestem w pracy. Nie każdy przeżywa ten dzień z uśmiechem na ustach. Robert pełen był refleksji, które jakby to ująć, trawił na swój sposób. Ja chyba zresztą też. Całość zapowiada się bardzo bardzo…...