Wybaczcie, że dopiero dzisiaj. Ostatnie dni to kumulacja nowych projektów, GB-ajtów zdjęć, permanentnego niedoczasu. Powoli zaczyna brakować „żółtych karteczek” na potrzeby niekończącej się listy „Must do!”. Mimo to, pośród całej tej materii wydarzeń, planów i zadań, mam ochotę nieśmiało wykrzyczeć: Udało się! Przeżyliśmy! Pierwsza edycja za nami!
Ciężko jest streścić dwa dni w kilku słowach. Jedno...